sobota, 14 listopada 2009
pp5

nie wiem co zrobić z tym mężczyzną. może wyluzować i potraktować to jak przyjaźń na razie. przecież on jest w innym związku. boje sie ewentualnego spotkania ale też bez spotkania do niczego nie dojdzie. muszę go zobaczyć żeby wiedzieć czy w ogóle mi się podoba czy nie. choć oczywiście listy wytworzyły już jakąś bliskość, a spotkanie pewnie tylko nas zbliży.

podobno nie będzie już więcej niespodzianek, wszystko o nim podobno już wiem... i on o  mnie też wszystko co miał wiedzieć wie. boję się tej przyszłości. czy ja się za bardzo nie spieszę?powinnam przestać o nim myślec. raczej pomyślec o remoncie w mieszkaniu i o kupieniu samochodu...

dobrze mi się z nim pisze, jest miły, ale nie wiem jaki jest naprawdę. jest taki nieuchwytny. dziwny. wycofany.

mam przecież to twarde przekonanie, że trzeba wyjść z jednego związku by zacząć inny. nie powinnam zmieniać zdania. swój związek uważam za zamknięty, przecież mam już rozwód! nie będę zmieniać zdania, nawet za cenę utracenia tego mężczyzny. powiem - trudno, może to nie był ten. ale boże jak to boli,. znów.

ale musimy się spotkać choć raz. żeby zobaczyć czy się w ogóle jakoś przyciągamy. bedę się modlićć żeby to bylo udane spotkanie. a potem nie będziemy się już spotykać do momentu aż on się z nią rozstanie. jeśłi się chce rozstać. jeśli jest faktycznie tak jak mówi

 

wtorek, 10 listopada 2009
pp4

znowu dziś się nie wyspałam mimo że poszłam spac o 22 zaraz po zrobieniu planu na lekcje z dziećmi. budziłam się jednak w nocy. po prostu jestem pełna niepokoju. męczy mnie taka sytuacja zawieszenia. bardzo mnie męczy. ja bym już bardzo chciała go poznać a on tymczasem nie daje się poznać. ciągle coś pojawia się a ostatnio to, że ma jeszcze dziewczynę i nadal mieszkają razem... to bez sensu. jeśli chce się ze mną kontaktować to powinien z tamtą zerwać.

my sie właściwie znamy od tygodnia. on chce sprawdzić jaka ja jestem. czy coś między nami wyjdzie? a jak nie to zostać z tamtą? o nie, tak nie będzie. najchętniej powiedziałabym - odezwij się jak sobie uporządkujesz życie. ale pewnie nie będzie mnie na to stać. tym bardziej , że sama mam niezałatwione sprawy rozwodowe.

ciekawe czy tylko ja tak to przeżywam? a on? już wyobraziłam sobie że on jest dla mnie, że absolutnie dla mnie, że to moja bratnia dusza. to musi być on, musi być on. będzie nam dobrz,e choć nie wiem jak to wszystko rozwiążemy

bo przecież żeby związek się udał to sytuacja musi być klarowna. on musi być sam i ja muszę być sama. muszę zarejestrować więc mój rozwód pakistański.  nie wiem w którym sądzie. nic jeszcze nie wiem. kiedy ja to zrobię? nie mam na nic czasu. ciekawe ile mi to zajmie. i ile jemu zajmie? rozstać się z kimś, jeśli mieszkało się z kimś, żylo przez lata... to trudne

jednak nie chcę spotykać się z nim dopóki nie będzie miał jasnej sytuacji. będe dziś czekać na jego list

niedziela, 25 października 2009
pp3

wszystko dzis w biegu.

ciągle dziś czegoś zapominam, wracam się, albo i nie. nie wzięlam nawet długopisu a w pracy jest mi niezbędny. to są takie przypominajki życiowe, jak się dużo takich rzeczy kumuluje - żeby coś ze sobą zrobić, ale ja nie wiem co. i jak. to jest jakiś zaklęty krąg. o najgorsze jest to że przyszły rok nie wygląda bardziej pomyślnie. dodatkowo przydarzyło mi się jeszcze to cudne wydarzenie w postaci Tego mężczyzny. a ja wypisuję mu jakieś historie o braku czasu. w końcu czy my chcemy tego związku czy nie?

sama nie wiem co robić. i kiedy ja mam się uczyć i kiedy odpoczywać kiedy, kto mi powie kiedy?

ale kochana - wszystko układa się po twojej myśli - zauważ to! powinnaś jednak stosować podstwowe zasady - spać 7h, albo dosypiac w dzień. i zrobić coś żeby ułatwić sobie zycie...

 

sobota, 17 października 2009
pp2

gdy poznałam go, właściwie gdy przeczytałam jego profil na stronie internetowej, bylam jeszcze w formalnym związku małżeńskim, miałam rozwód zagraniczny ale nie byl on zarejestrowany w Polsce. była nawet przez chwilę taka opcja, że nie będę tego rozwodu rejestrować, bo być może pogodzę się z eks-mężem. może przyjedzie on do Polski, zaczniemy znów załatwiać papiery imigracyjne. zastanawiałam się wtedy czy to ma sens. czy ja mojego eks-męza jeszcze kocham? czy mogę zapomnieć że on ma żonę. a może się rozwiedzie?przez chwilę nawet pomyślałam o tym, że mogłabym dla pieniędzy zaproponować eks-męzowi że będę udawac jego zonę i pomogę mu załatwić papiery polskie , jeśli nie będzie nalegał byśmy byli razem. zaraz jednak pomyślałam -- a jeśłi będę chciała rozpocząć nową relację? czy to jej nie zniszczy??? myślę że zniszczyłoby.nie zrealizowałam więc tamtego pomysłu, nawet nie wiem czy bylabym zdolna do takiej dwulicowości, tym bardziej w obliczu prawa.

no i pojawiła się ta nowa relacja --

nie chciałam by pojawiła się tak szybko, a właściwie chciałam tylko tak nieświadomie. pragnąc czyjejś obecności, ciepła, chciałam jednak żeby ktoś się pojawił. wymarzyłam sobie go. powiedziałam w swoim profilu że wygląd nie jest dla mnie ważny. i cóż, mój partner jest dość niski. i pamiętam że byłam trochę rozczarowana. więc jednak skłamałam, wygląd był i jest dla mnie ważny. ale akurat jego wzrost wkrótce przestał mi przeszkadzać.

a jego opis kobiety której szuka był konkretny - kobieta ma być piękna. :)

miałam nadzieję, że on będzie taki kochający, że będzie potrafił wyrażać uczucia, że będzie zaangażowany , miły. o tym jego profil nie mówił. to zaś co mówił wszystko mi się podobało. styl zycia, zainteresowania poglądy. wszystko się zgadzało.

myślałam też że fajnie jest być z kimś kto ma umysł ścisły, to jest taki fajny kontrast bo ja jestem humanistką

chciałabym wiedzieć jednak naprawdę jaki jest, dotknąć go. a jednocześnie chciałabym ten moment spotkania oddalić jak najbardziej. nawet nie wiem gdzie mieszka ani z kim. czy jest samodzielny. strasznie dużo o nim myslę a to też wytwarza niepotrzebne oczekiwania i moze rozczarowania. z miesiąc może nalezałoby poczekać z poznaniem się. nie chcę by mi się to skumulowało z końcem roku w pracy, i moimi egzaminami na studiach.

choc wiadomo że gdybym faktycznie się zakochała mój stan umysłu mógłby się poprawić,i może nawet zdawanie b yłoby prostsze

chciałabym usłyszeć jego głos najpierw, zdjęcie to nie wszystko. rzeczywistość  jest zwykle inna

pp1

dobrze, zacznijmy od początku tej znajomości.

poznaliśmy się? online. pomógł pewien portal. jego opis siebie był intrygujący, inteligentny. tak, przede wszystkim to. inteligencji, ogłady, oczytania, wiedzy nigdy nie mogłam mu odmówić. to taki mądry człowiek. ale taki... trudny -  myślałam

dużo chatowaliśmy online, dużo emailowaliśmy zanim w ogóle zdecydowaliśmy się spotkać. ja chciałam jak najszybciej, zanim? zanim moje uczucia się rozwiną, zanim ugrzęznę w jakiejś sennej marze, wyobrażeniach. a on nie chciał. zwlekał w koncu dał się namówić i spotkaliśmy się. było miło. wiosna w powietrzu, zapach kawy. i brak zapachu papierosów, bo powiedział mi że właśnie rzucił palenie! a nie, przepraszam, powiedział, że "rzuca palenie", a to przecież duuuża róznica - tak sobie teraz myślę