Blog > Komentarze do wpisu
refleksje z wykładu czyli o czyszczeniu butów

byłam wczoraj na wykładzie pt: Jak powstaje współuzależnienie?

to było ciekawe, choć większość tematu znałam, bo nie był to mój pierwszy wykład o podobnej tematyce. ciekawa była głownie część spotkania rozpoczęta pytaniami obecnych - ktoś zapytał -- czemu One to znaczy te żony współuzależnione stają się takie "niedobre, okropne" w momencie gdy zaczynają chodzić na terapię. cóż, standardowe chyba  pytanie nie do końca rozumiejącego sytuację pana pijącego alkohol... a i ja słyszałam takie stwierdzenia od mojego partnera - czemu stałam się taka ostra, czemu nie jestem już łagodna i miła... czemu? bo ćwiczę asertywnośc i na wiele rzeczy na które wcześniej się godziłam (a które mnie poniżały!) teraz się już nie godzę, nic dziwnego że jest to trudne, przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka, a ja swojego partnera do wielu wygód przyzwyczaiłam. i pewnie podobnie ta żona tego pana który zadał pytanie

osoba prowadząca wykład ciekawie na to pytanie odpowiedziała -- proszę sobie wyobrazić że przez 10 lat ktoś panu czyści buty, a potem nagle przestaje... jak się pan czuje? zawiiedziony, zły, rozczarowany? bo musi robić to sam. a przecież od początku powienien byl robić to sam, tak jak każdy dorosły dojrzały człowiek powinien robić sobie pewne rzeczy sam dla siebie.

nikt nie powinien być niczyim służącym

i jeszcze powiedziałą ona ciekawą rzecz - że w Polsce ludzie, społeczeństwo, jest przyzwyczajone do tego że kobiety jednak pełnią taka służebną rolę w rodzinach, jak nie wobec mężów to innych męzczyzn albo dzieci obojga płci. matki polki same się "wkręcają" w taką sytuację uważając że tak trzeba, tak wypada... oczywiście problem jest w tym gdzie i kiedy zaciera się ta granica między poświęceniem służbą z dobrego serca byciem dobrą żoną matką gospodynią nadopiekuńczą kobietą a ... patologią, współuzależnieniem

chyba wtedy gdy już NIC DLA SIEBIE a WSZYSTKO DLA NICH

 

czwartek, 03 grudnia 2009, uparcieiskrycie

Polecane wpisy

  • jestem beznadziejną samotną matką!

    stwierdzam że jako matka i kobieta niezależna po prostu sobie... nie radzę. Ok, było kilka miesięcy ekstazy na początku, gdy wyprowadziłam się od partnera, bo n

  • okruchy snu

    miałam znów sen. nie wiem czy dobrze pamiętam. to było o rodzinie - była matka ojciec dziecko. i różne osoby mi znane oraz ja odgrywaliśmy te same role. raz wid

  • halt

    no dobrze. napisałam i zdecywowałam się jaką rolę powinnam wobec niego pełnić - tak radziła psycholog. chcę mieć tylko rolę partnerki, czyli nie będę się godzić