Blog > Komentarze do wpisu
pm14

ciekawe co będzie dalej. chciałabym wiedzieć. a nie wiem. między nami jest niedobrze. raczej niedobrze. oddalamy się od siebie. jego pierwsze odruchy i instynkty są zawsze dobre. gdy była wiadomośćo ciąży - ucieszył się i pocieszał mnie , gdy okazalo się że USG wyszło źle też pocieszał mnie że to pomyłka i będzie dobrze. potem jednak wychodzą u niego lęki, jest taki spięty. nic z siebie nie daje. nie stać go na odruch ciepła czułości. jest jak dziecko które tej czułości wymaga mimo że wydawałoby się że to mi jest w tej chwili najtrudniej...

czuję się strasznie strasznie samotna. zwłaszcza wtedy gdy on zrywa się i odchodzi z mojego łóżka urazony bo ja się odwróciłam do ściany lub ruszyłam nogą i jemu to przeszkadza spać. od trzech dni śpimy już oddzielnie...przykro mi strasznie. potrzebuję jego bliskości. paskudnie się czuję naprawdę. dobrze że mogę to gdzieś wylać choćby tutaj w pamiętnik. choćby na forum i odrobinę na blogu. i trochę mamie i troche koleżankom. ale zawsze jest mi okropnie wstyd że ja na niego takie rzeczy wygaduję. to jest moja prawda, chyba tylko moja, ja tak to widzę

nie wiem właściwie dlaczego on tak się zachowuje, wydaje mi sie że powinien zupełnie inaczej, ja chciałabym żeby raczej łagodnie powiedział mi że chce przespać sie sam. żeby mnie przytulił. żeby powiedział czule że mnie kocha. wolałabym by na moją prośbę robienia zakupów razem (bo robię je sama zwykle) powiedział  - tak oczywiście kochanie, znajdziemy czas. nie zaś najpierw mówił że nie ma czasu, a potem dodawał że powinnam kupować przecież tylko te lżejsze!

to raczej niewykonalne, nie patrzę co ile waży, kupuję to co potrzeba na obiad. to jasne. ale cięzko jest nosić siaty a zwłaszcza na 4 piętro bez windy. jemu więc nie moge nic już powiedzieć :( bo przyjmuje wszystko jak zarzut, jak wyrzut do niego..że ... mieszkamy na 4 piętrze bez windy,  bo to jego mieszkanie

 

czwartek, 03 grudnia 2009, uparcieiskrycie

Polecane wpisy

  • pm13

    wczoraj okazało sie że dziecko nie ma przegrody nosowej. tragedia. czułam się zdołowana i zdruzgotana. choć dziś wydaje mi się to już niemożliwością. to musiał

  • pm11

    Boże chciałabym być już w domu a tymczasem jestem w kawiarni i dopiero za chwilę jadę do pracy na drugi koniec warszawy. dziś zemdlałam w autobusie, pewnie z po

  • pm10

    poniedziałek. idę na badania. rano na czczo. dzidzia rośnie i chyba ma się dobrze. ostatnio miałam atak skurczów ale to było chyba związane z jelitami i żołądki