Blog > Komentarze do wpisu
plany na nowy rok

za miesiąc, czyli po trzech miesiącach mieszkania w separacji będę chciała powrócić do mojego partnera, do tamtego mieszkania, ale nie pójdę "na całość", to zbyt ryzykowne, a mój spokój i moje bezpieczenstwo i dobre samopoczucie jest przecież najważniejsze dla mnie i dla dziecka. wprowadzę się tak na próbę, na 3, 5 dnia. na początek tygodnia, ten początek który spędzam i tak częsciowo w pracy w tamtym mieście do którego muszę teraz daleko dojeżdzać od rodziców

to powinien być więc ukłąd który pozwoli mi też odpocząć. tłumaczę sobie że to jeszcze nie taka wielka zmiana  - bo panicznie boje się jakichś wielkich zmian teraz, jestem jeszcze zbyt chora, zbyt współuzalezniona jeszcze i słaba by bronić swoich granic choć już odzyskuję skrzydła i osobowość... i tak jeżdże do niego na weekend, to będzie więc taka zamiana dni - zamiast koniec tygodnia - początek. tak. no i na szczęście pracujemy w inne dni więc nie będziemy zbyt długo razem w domu. to może dziwaczne co piszę, ale w naszym wypadku to chyba dobrze...

tyle konfliktów i problemów pozostaje przecież jeszcze nie rozwiązanych. zaprzeczenie ojcostwa wciąż dopiero w drodze do sądu. do rozwodu zaś absurdalnie daleko. nie mówiąc o tym, że mój partner ma ostatnio pomysł aby unieważnić mój ślub... unieważnić? jak? czy to nie trudniejsze i żmudniejsze niż rozwód

anyway, w nowy rok wejdę więc chyba w tamtym naszym mieszkaniu. oby było lepiej, oby zaczęta jego terapia dała efekty. ale tak boję się tych chwil gdy wreszcie zacznie do niego docierać wiele spraw.. tego że jego zachowanie poglądy nie są normalne.

bo czemu wciąż mówi że go poniżam i krzywdzę gdy tylko wyślę mu coś na temat jego choroby.. i już przestałam, ale wyslałam wcześniej stronę tenjaras i inne...niepotrzebnie

a on wysyła mi artykuły o tym że mężczyzna potrzebuje dotyku i ciepła. że kobiety o tym zapominają. gdy to przeczytałam poczułam się urażona. po pierwsze - nigdy mu tego nie odmawiałam, a gdy już zaczęły się problemyy i ta jazda z uzależnieniem - czy pół-uzaleznieniem (jak on chce) to czy ja o tym myślałam jeśłi sama chodziłam jak na rzęsach ledwie żywa, zombie matka żywicielka i opiekunka jedyna niewyręczana i zostawiona samej sobie, sama nie miałam żadnej czulości z jego strony z czego i DLACZEGO miałam mu coś dawać do diaska??

 

czwartek, 26 listopada 2009, uparcieiskrycie

Polecane wpisy

  • jestem beznadziejną samotną matką!

    stwierdzam że jako matka i kobieta niezależna po prostu sobie... nie radzę. Ok, było kilka miesięcy ekstazy na początku, gdy wyprowadziłam się od partnera, bo n

  • halt

    no dobrze. napisałam i zdecywowałam się jaką rolę powinnam wobec niego pełnić - tak radziła psycholog. chcę mieć tylko rolę partnerki, czyli nie będę się godzić

  • nie umiem trzymać się zasad

    to było kilka dni temu. miałam iść do psychologa. wstałam z depresją i byłam cała rozdygotana. mie potrafiłam dobrze zająć się dzieckiem tak że cały ranek bawił